W przeszłości miały raczej przegwizdane, bo ich młode, dopiero co wypierzające się, były przysmakiem wielu nacji. Pewnie dlatego dostały miano mutton birds, bo kolegom brytyjczykom kojarzyły się z ich ulubionym mięskiem.
Dzisiaj, odławianie bezbronnych piskląt i ich wyżeranie jest mocno ograniczone i w wielu miejscach są pod ochroną. W Nowej Zelandii występują głównie na południu, w okolicach Stewart Island, ale o dziwo mamy je również w Whakatane, na naszej Whale Island (po maorysku zwanej Moutohora) i jesteśmy z tego bardzo dumni.
Jeszcze jedna ciekawostka. To właśnie muttonbirds, które żyją w olbrzymich koloniach i latają wielkimi stadami, stały się inspiracją do filmu Hitchcocka "Ptaki" po tym, jak kiedyś narąbały się zatrutych algami skorupiaków i grupowo narozrabiały w Monterey Bay, w Kalifornii.
No ale dlaczego ja o ptaszyskach? Wprowadzam w zupełnie inny temat. Temat, który nieco wyjaśnia dlaczego byliśmy ostatnio tacy zajęci.
Otóż co roku, w Nowej Zelandii i Australii, wśród organizacji samorządowych, organizowany jest konkurs pod nazwą "Management Challenge". Konkurs polega na tym, że uczestniczący w nim magistrat wystawia sześcio-osobowy zespół, który ma do wykonania cały szereg zadań. Część z nich wykonuje jako zadanie domowe, jeszcze przed dniem konkursu i dostarcza jurorom wcześniej (krótkie video, scenopis do niego i raport pisemny na zadany temat), a pozostałe zadania (debata, prezentacja, dyskusja z negocjacą, raporty, wyprodukowanie plakatów, przeprowadzanie wywiadów, zbieranie informacji itd) wykonuje w dniu zawodów, w bardzo ograniczonych ramach czasowych. Brzmi fatalnie, prawda? Kto i po jaką cholerę, chciałby w czymś takim uczestniczyć?
Kiedy nasz stosunkowo nowy szef od HR zaproponował, aby wystawić zespół do konkursu poparliśmy go tylko my - dyrekcja (wiedząc, że to nie my będziemy musieli w tym uczestniczyć). Reszta pochowała się szybko po kątach. No ale cóż, decyzja zapadła i zespół został wyznaczony. Załapała się na to również i Ineczka. Po pierwszych drętwych próbach wydawało się, że nic z tego nie będzie, ale nagle w szóstce challengerów coś się zaczęło kiełkować. Przełomową chwilą było spotkanie z grupą z innego magistratu, która w poprzedniej edycji wygrała finał konkursu w Australii, bijąc wszystkie australijaskie zespoły. O, to już jakaś propozycja. Nagle okazało się, że całe te zawody to może być kupa uciechy. Prace ruszyły z kopyta. I teraz wyjaśnienie po co był cały ten wstęp. Otóż nasz zespół przybrał nazwę Moutohora Muttonbirds.
![]() |
Oficjalny plakat naszego zespołu |
I takie są małe radości magistrackich urzędników.
Gratulujemy !
OdpowiedzUsuńP.S. Wcale się nie dziwimy ;-)
Podpisano :
Były Zespół Ineczki
no i widac kto wiedzie , czyli po srodku, symetrycznie i na pierwszym planie chowajac oczy zeby nie zdradzic tajemnicy wygrywania. Wy to tylko wygrywacie; musicie cos wiedziec czego nie chcecie powiedziec.
OdpowiedzUsuńGratulacje ,Grayulacje Gratulacje.
OdpowiedzUsuńZrób pisankę,
upiecz babkę,
złap zająca,
kup sikawkę.
Wielkanoc nadchodzi - zabawić się nie zaszkodzi.
Tylko uważaj na kaca,
bo od wtorku praca.
Radosnych i spokojnych Swiat
zycza M.M.J. Barczak z IRL.